Profesjonalny biegacz Stephen Scullion opowiada o transformacji i powrotach

Stephen Scullion wie wiele o powrotach - zbliża się do krawędzi rezygnacji, a następnie napędza się do sukcesu. Ten utalentowany irlandzki biegacz specjalizuje się w maratonie i biegu na 10 000 metrów, a na Mistrzostwach Europy 2018 reprezentował swój kraj. Ale nie było to łatwe dla Sculliona, który rozważał rezygnację z biegania na dobre.

Poniżej dzieli się swoją historią, od pokonywania przeszkód i treningu do Igrzysk Olimpijskich w Tokio, po to, czego szuka w butach treningowych.

P: Niejednokrotnie odchodziłeś od biegania. Co sprawia, że wciąż wracasz?
Scullion: Tak, w ciągu ostatnich dwóch lub trzech lat dwa lub trzy razy odchodziłem na emeryturę. Bieganie jest naprawdę trudne i nie zawsze daje ogromną satysfakcję. Zmagałem się z niepewnością siebie i brakiem wiary we własne siły, ale myślę, że straciłem część siebie, gdy przestałem biegać. Straciłem tę część, która każdego dnia nabierała pewności siebie dzięki treningom i pokonywaniu trudności. Jeśli na treningu jest ciężko i trzeba walczyć, żeby przez niego przejść, jest się z siebie dumnym. Teraz, kiedy wróciłem, naprawdę wierzę w siebie i czuję odpowiedzialność za to, żeby się rozwijać i zobaczyć jak dobry mogę być.

P: Pomyśl o tym, gdzie byłeś kilka lat temu, a gdzie jesteś teraz. Jak wyglądała dla Ciebie ta podróż?
Scullion: Jeśli cofnę zegar do 18 miesięcy temu, byłem o 40 funtów cięższy niż teraz. Grałem w rugby, dużo piłem i byłem w naprawdę złym miejscu. Pamiętam, jak wracałem do domu z nocnego klubu o 3:00 nad ranem i pomyślałem: "Stephen, mniej niż rok temu próbowałeś dostać się na Igrzyska Olimpijskie, a tu wracasz do domu z kabobem o 3 nad ranem. Nie jesteś z siebie zadowolony."

Więc, dokonałem tego wyboru wtedy, aby wrócić do biegania. W tamtym momencie nie było żadnego celu. Chciałem po prostu poczuć się lepiej we własnej skórze i wiedziałem, że będąc biegaczem jestem lepszą i szczęśliwszą osobą. Więc wróciłem do biegania. Zaczęłam tracić na wadze i postanowiłam wystartować w Maratonie Londyńskim. W ciągu 18 miesięcy przeszedłem drogę od 85-kilogramowego nałogowego pijaka do najlepszego biegacza w Irlandii w biegach na dystansie od 10 km do maratonu. To spory wyczyn, ale nie dokonałem tego sam. Zrobiłem to z drużyną i z ludźmi, którzy mnie wspierają i wierzą we mnie. To jest naprawdę fajne.

P: Niewiele brakowało, byś w 2016 roku nie dostał się na Igrzyska Olimpijskie. Czy czujesz poczucie niedokończonego biznesu?
Scullion: Tak. Próbowałem - i mam na myśli, że naprawdę próbowałem - i jak tydzień przed wielką próbą, zerwałem moją quadę. To było naprawdę smutne. Wypłakałem sobie oczy. Ale miło było móc zrobić krok do tyłu i pomyśleć o tym, co zrobiłem i wiedzieć, że naprawdę dałem z siebie wszystko. Każdy wie, kiedy kładzie się spać w nocy, że albo naprawdę się starał, albo robił to tylko połowicznie. Teraz wróciłem, aby spróbować ponownie w Tokio 2020, ponieważ w Irlandii nie ma 50 supergwiazd biegających na bieżni, dystansach czy maratonach, więc czuję odpowiedzialność, aby zobaczyć, jak dobry mogę być i naprawdę się przyłożyć. Może dzięki temu inni będą mogli zrobić coś podobnego.

P: Czy podczas biegania słyszysz w głowie głos, który mówi Ci, żebyś zrezygnował?
Scullion: Tak, przez cały czas. Mam z tym głosem interesującą relację. Kiedy wracam myślami do maratonu londyńskiego, widzę wokół siebie ludzi, którzy walczą, i sam zaczynam się męczyć. Po prostu muszę powiedzieć temu głosowi, żeby się odwalił. Zamiast tego słucham faktów, takich jak tempo mojej mili, i wiem, że moje ciało może kontynuować. Musisz wiedzieć, że ten głos nie jest prawdziwy i że możesz przez niego przebrnąć. A im bardziej się przez niego przeciśniesz, tym bardziej nauczysz się go oczekiwać.

P: Czy ten głos pojawia się również w twoim życiu poza trasą?
Scullion: Tak, nie tylko w sporcie mam do czynienia z myślą o rezygnacji lub poddaniu się. Wiele razy rezygnowałem z różnych rzeczy. Rzuciłem szkołę. Rzuciłem uniwersytet. Miałem pomysł, że ponieważ bardziej interesowało mnie bieganie, powinienem się na tym skupić i naprawdę się temu poświęcić. Tak więc, szkoła została odłożona na później i naprawdę tego żałuję. Myślę, że jeśli masz zamiar coś zacząć, powinieneś to skończyć. Nie każdy dzień będzie dobry i nie każdy dzień będzie łatwy. Musisz po prostu przetrwać te trudne dni, tygodnie czy miesiące, ale obiecuję Ci, że kiedy przez nie przejdziesz, będziesz z siebie bardzo, bardzo zadowolony.

P: Bieganie może być sportem bardzo indywidualnym, ale jednocześnie sprzyjającym budowaniu społeczności. Jak postrzegasz bieganie w kategoriach indywidualnych i grupowych?
Scullion: Szczerze mówiąc, aż do około dwóch lat temu, byłem bardzo indywidualny w tym sporcie i nie widziałem go jako sport zespołowy w ogóle. Ale potem przeniosłem się na stałe do Flagstaff. Zacząłem pracować z dużo większą grupą ludzi i to było naprawdę miłe. Bieganie nadal jest sportem indywidualnym, kiedy ścigasz się sam, ale podczas treningu nie jesteś tylko ty na drodze. Masz za sobą zespół trenerów i innych sportowców, którzy również trenują i ścigają się, a także dzielą z Tobą te same uczucia. Mam szczęście, że stoi za mną sponsor, więc Under Armour to kolejny zespół. Tak naprawdę nie masz pojęcia, jak wiele osób jest z tobą związanych. I to nie tylko dla elity, ale dla każdego. To może być Twoja żona, syn lub córka, przyjaciel lub partner treningowy. Nie jesteśmy tam sami - są z nami ludzie.

P: Czego szukasz w butach treningowych jako biegacz długodystansowy?
Scullion: Przebiegam 95-120 mil tygodniowo, więc dla mnie but treningowy musi dawać poczucie, że choć trochę chroni moje ciało. Kontuzje są dość powszechne u biegaczy wytrzymałościowych, więc lubię mieć równowagę między wsparciem a amortyzacją, żeby nie mieć problemów z kolanami czy biodrami. Ale kiedy biegasz tyle kilometrów, miło jest mieć też trochę szybkości w bucie. Kiedy wychodzę z domu, nie chcę czuć się ociężale. Nie chcę czuć się jakbym się po prostu męczył.

P: Jakie są korzyści z posiadania połączonego buta, takiego jak HOVR™ Infinite?
Scullion: Kiedy trenuję, pokonuję wiele kilometrów. Podłączony but może dać mi informacje zwrotne, takie jak kadencja i kroki na minutę. Jeśli zaczynam zauważać wzorce, takie jak spadek lub poprawa kadencji, wtedy wiem, jak zarządzam obciążeniem treningowym, co jest naprawdę ważne.

Możesz biegać mnóstwo kilometrów tygodniowo, ale jeśli twoje ciało nie będzie ich wchłaniać i nie będzie się wystarczająco dobrze regenerować, to nie staniesz się lepszym sportowcem. Więc jeśli zauważę, że cztery dni z rzędu moja kadencja jest niska, to może uderzam w trochę zmęczenia i mogę umieścić tam więcej łatwych dni. Podobnie, jeśli dodam do mojego treningu takie elementy jak core stability lub trening siłowy i zauważę, że moja kadencja się poprawia, to jest to naprawdę dobra informacja zwrotna, co może przełożyć się na lepsze wyniki w dniu wyścigu.

P: Jak MapMyRun pomaga Ci w treningu?
Scullion: Korzystam z MapMyRun, gdy jadę do nowego miasta. Jeśli nie wiem, gdzie pobiegać, wchodzę na nią i sprawdzam, czy inni ludzie mają biegi, które zaczynają się w pobliżu miejsca, w którym się zatrzymam. Innym razem korzystam z niej, jeśli zbliża się jakiś wyścig. Pobieram mapę trasy, wyznaczam ją i zapisuję, a następnie widzę profil wysokości. To pomaga mi być lepiej przygotowanym, na przykład, aby wiedzieć, że 7K-9K jest pod górę. Bardzo mi się to podoba.

UA HOVR™ Infinite buty do biegania łączą się z MapMyRun, aby zapewnić śledzenie i spersonalizowany trening, który pomoże Ci stać się lepszym.

0 Shares