Oda do gimnastycznych uniesień (Ode To Gym-Related Oneupmanship)

W porządku, Tarzanie (a może to Dan?), bieżnia była urocza w zeszłym miesiącu, ale teraz staje się po prostu nużąca. Tak, był czas, kiedy z daleka, sama objętość twojego potu budziła respekt. Ale teraz, z bieżni obok ciebie, jest to po prostu mokre. A ja mam wystarczająco dużo problemów, żeby nie poślizgnąć się we własnym pocie, a co dopiero próbować poruszać się po naszych kałużach.

Rzecz w tym, Dan, że może i jestem prawnie ślepy bez okularów rano, ale widzę, co robisz. Wiem, że kiedy podchodzisz do hantli obok mnie, bierzesz te, które ważą tylko pięć funtów więcej. Wiem, że przy każdym ćwiczeniu bierzesz pod uwagę moją rachubę i dodajesz tylko jeden więcej do każdego ze swoich cykli. Wiem, że z rozkoszą zostawiasz każdą maszynę o 20 funtów za ciężką, żebym musiał ją owczo wyregulować, zanim zacznę. A kiedy to robię, gapisz się na mnie w nadziei na krótki, niezręczny kontakt wzrokowy.

Staram się od ciebie uciec, Dan, naprawdę. Ale w każdej sali gimnastycznej jest jeden taki jak ty. Jesteś leniwym licealistą (Izzy), który mija mnie na bieżni, zwodniczo sprawnym dziadkiem (Carl), który wyprzedza mnie w basenie i nie pozwala mi zmniejszyć dystansu, bez względu na to, jak bardzo się staram. Są was dziesiątki, ale ty jesteś moim arcywrogiem, Dan. Od poniedziałku do czwartku, od Bikramu do Barry'ego. I prawdopodobnie nigdy nie porozmawiamy.

Widzisz, to, co prawdopodobnie się stanie, to to, że wyładuję to wszystko na Cathy na zajęciach gorącej jogi. Ma mocną deskę, Cathy, ale nie może dotknąć mojego stania na głowie przy ścianie. I wiem, że boi się wyboru maty rano, kiedy ją znajduję i robię tę samą uwagę o czekaniu na moją podwójną sojową latte, ale wiesz co? Zrobiłeś to mi, Dan. Zrobiłeś to Cathy, też. Ponieważ wszyscy inni mogą robić pełne splity do woli, więc to nie jest tak, że mam wybór.

Zastanawiam się, co ty z tego masz, kiedy pokonujesz więcej fałszywych schodów niż ja na wspinaczce po schodach? Czy to zwykła darwinowska chęć zapewnienia sobie dominacji przy każdej możliwej okazji? A może chodzi ci o ulgę, o świadomość, że nigdy nie było scenariusza, w którym mógłbyś wygrać, a nie wygrałeś?

W tym tkwi ironia, Dan - myślę, że mnie potrzebujesz. Widzę to w dniach, kiedy zwalniam tempo do poziomu nieco powyżej pełzania i widzę, jak się do tego dostosowujesz. Kiedy przestaję skakać obok ciebie i robię bardzo długą przerwę na wodę, podczas gdy ty skaczesz, czekając, aż opróżnię salę, żebyś mógł przestać.

To, czego nie wiesz, to fakt, że w weekendy pracowałem w nadgodzinach, w tajemnicy zaciskając rdzeń i udając, że osiągam to samo tempo w każdy powszedni poranek. Pewnego dnia, Dan, będę twoim Danem. A ty będziesz moją Cathy. I wtedy to wszystko będzie warto.

0 Shares