Oda biegaczki do jej ulubionej trasy

Moja ulubiona trasa biegowa to taka, która nie wymaga planowania, transportu ani podłączenia się do prądu. Nigdy nie czuje się tak samo, ciągle stawia przede mną wyzwania - i za każdym razem mnie zaskakuje. Ta trasa znajduje się tuż za moimi drzwiami wejściowymi. To sześć mil pofałdowanych pagórków wokół brzegu jeziora Trout Lake w południowych Adirondacks w stanie Nowy Jork.

Kiedy mieszkasz na obszarze, gdzie płaskie trasy nie wchodzą w grę, musisz się dostosować. Pagórki otaczające mój dom i jezioro Trout Lake zapewniają przepływ, którego wcześniej nie czułem, biegając na przedmieściach lub w dużych miastach. Krajobraz pozwala na płynność pomiędzy podjazdami i zjazdami.


"Na tym biegu zawsze będę stawiał czoła wyzwaniom, a to jest pokorne".


Wyzwania, którym stawiam czoła w trakcie tej 6-milowej trasy, za każdym razem odczuwam inaczej, co w dużej mierze jest powodem, dla którego tak bardzo ją kocham. Nie ma szans na komfort, nawet w dniach, w których czuję się najsilniejszy lub gdy mój poziom sprawności wzrasta wraz z treningiem. Na tym biegu zawsze będę stawiał czoła wyzwaniom i to jest pokorne. Jeśli kiedykolwiek zacznę odczuwać samozadowolenie, lekarstwem jest szybka zmiana kierunku i bieg całkowicie się zmienia.

Oprócz wyzwań, jakie niesie ze sobą ten bieg, nagrodą jest sceneria. Mimo, że to mój dom, piękno jeziora nigdy nie przestaje zachwycać, a czasami zatrzymuje mnie w miejscu. Niezależnie od tego, czy jezioro jest zamarznięte, czy rozmarznięte, spokojne jak szkło czy falujące z białymi czapami, jest oszałamiające o każdej porze roku.


CZYTAJ DALEJ > 4 WSKAZÓWKI, JAK BYĆ UDANYM BIEGACZEM OD WIOSNY DO LATA


Wraz z wodą pojawia się dzika przyroda, która jest kolejnym przyjemnie zaskakującym spotkaniem, często zatrzymującym mnie w moich torach. Każdego dnia mogę znaleźć się na drodze z żółwiem błotnym, jeleniem lub lisem. Z drogi mogę zobaczyć okonia skaczącego w jeziorze lub kardynałów i sójki niebieskie trzepoczące nad głową w lesie.

Gdy docieram do końca tej trasy, szczególnie w tych gorących letnich miesiącach, największym luksusem jest możliwość zdjęcia butów i skarpetek i natychmiastowego zsunięcia się do chłodnej, świeżej wody jeziora. Woda rozluźnia moje mięśnie, spowalnia tętno i w ciągu kilku minut zmywa ze mnie sól i stres.

Dopóki nie przeprowadziłem się do Adirondacks, moja trasa po sąsiedzku była taka, do której uciekałem się w spokojną noc, taka, która nie wymagała zbyt wiele wysiłku. Obecnie moja trasa po sąsiedzku nigdy nie jest łatwa i nigdy nie jest nudna, ale frustrująca i porywająca. Pobudza moje zmysły i sprawia, że raz po raz zakochuję się w tej ziemi.

Podziel się swoim ulubionym biegiem w komentarzach poniżej.

0 Udziały